Postanowiłem więc podzielić się z Wami kilkoma informacjami na temat działania Poczty Polskiej i życia prywatnego. Zacznijmy od tej pierwszej. Zdecydowana większość przesyłek, jakie otrzymuję to są tzw. "przesyłki listowe nie będące przesyłkami listowymi najszybszej kategorii" (wg odpowiedniej ustawy), czyli po ludzku mówiąc listy, które nie są priorytetami. Nie ma tutaj znaczenia czy jest to list zwykły, czy polecony. Ustawa nakłada na pocztę warunek, że 97% takich przesyłek musi zostać dostarczonych w tzw. D+5, gdzie D - to dzień zawarcia umowy z operatorem pocztowym - i tu uwaga, jeśli minęła jakaś tam godzina, po której umowa została zawarta, to za D uznawany jest następny dzień roboczy - a 5 to ilość dni roboczych, po jakich maksymalnie powinniście zobaczyć w drzwiach listonosza albo awizo w skrzynce. Czyli w skrócie w najgorszym przypadku, gdzie poczta zmieściła się w D+5, odbiorca zobaczy "coś" po 6 dniach. Teraz wróćmy do rzeczywistości. Zdecydowana większość dochodzących do mnie przesyłek mieści się w pozostałych 3%
Teraz zaczynamy fragment o życiu prywatnym. ~95% przesyłek jakie do mnie docierają widzę najpierw w postaci awiza, gdyż w godzinach pracy listonosza ja również pracuję. Pracuję w innym mieście, tak więc trochę czasu potrafi zejść mi na dojazdy. Zresztą znajome mi osoby pracujące w tym samym mieście czasem i więcej czasu spędzają na podróżach niż ja, więc podobny problem dotyczy pewnie nie tylko tych co pracują w innym mieście, ale i tych co pracują na drugim końcu dużego miasta. Sporym wyczynem dla mnie jest wrócić do swojego miasta w takich godzinach, żeby mój urząd pocztowy jeszcze pracował. Zazwyczaj się nie udaje. Tak więc najczęstszym dniem kiedy wysyłam i odbieram przesyłki jest sobota.
Wróćmy na chwilę znowu do Poczty Polskiej. Pewnie nie raz Wam się zdarzyło, że pierwszym awizem, jakie widzieliście w skrzynce, było "powtórne zawiadomienie", bo kto by tam dostarczał od razu pierwsze awizo. Mi to się zdarza notorycznie. Czasami jest to awizo z datą wystawioną np. na kilka dni wcześniej. Szczególnie wesoło jest, gdy dla danej przesyłki pierwszy raz widzę awizo w formie "powtórnego zawiadomienia" antydatowanego i na odbiór zostaje np. 2 dni.
Tak czy owak, do wspomnianego wcześniej D+5, czyli 6 dni roboczych należy doliczyć kolejne 14 dni, tym razem kalendarzowych (a jak, jak poczta ma się zobowiązać do czegoś, to w roboczych, a jak klient, to już w kalendarzowych). Wychodzi nam więc z tego wszystkiego, że jeśli po 21-22 dniach kalendarzowych (~3 tygodnie) nadal nie mamy potwierdzonego odbioru książki, to wtedy dopiero sensowne jest podejrzewanie, że coś jest nie tak. Do tego czasu, zważywszy na czas jaki jest potrzebny na dotarcie książki do adresata i późniejszy odbiór przesyłki przez niego, przypominanie się jest mało celowe. Wierzę w ludzi, toteż zakładam, iż jednak zdecydowana większość użytkowników tego serwisu (załóżmy, że jest to 98%, liczba z kosmosu, żadne badania statystyczne
- 98 przypadków, kiedy ktoś musi udzielić oczywistej odpowiedzi, że książka nie dotarła i jeszcze wytłumaczyć, że potwierdza od razu jak odbierze, tudzież ewentualnie wytłumaczyć, że dostał jakieś awizo, ale nie miał jeszcze czasu pójść na pocztę i pójdzie w najbliższych x dniach i jeszcze się zirytuje, jak któryś dzień z rzędu będzie mieć taką sytuację
- 2 przypadki, kiedy z dużym prawdopodobieństwem kogoś i tak nie obejdzie, że druga osoba czeka na punkty i potwierdzi kiedy chce.
To taki mój osobisty apel o trochę cierpliwości podczas oczekiwania na upragnione punkty
PS. Nie wiem, czy dobre forum wybrałem - to mi najbardziej pasowało. Jak lepsze miejsce jest gdzie indziej, to poproszę o przeniesienie.
